Dla przyszłych pokoleń ta opowieść (mam nadzieję, że wydana w tym roku w formie papierowej książki) ma być dokładnym opisem rzeczywistości wykreowanej przez szaleńców. Tak, tak - oni nami rządzą i to jest pewne. Jedni szaleńcy pociągają za sznurki, inni - zwani politykami - są marionetkami i kształtują życie nam wszystkim. W połowie trzeciej dekady XXI wieku wszystko jest pozamieniane i rozwalone jak walizka na lotnisku po dokładnej rewizji celników i strażników granicznych. Ekonomia, prawo, polityka, społeczeństwo, technologia - wszystko przemodelowane w sposób pokraczny i na pierwszy rzut oka nielogiczny... Wszystko zostało jednak zaplanowane bardzo precyzyjnie i już dzisiaj nikt się z tym nie kryje. Do niedawna teorie spiskowe mówiące o podmianie społeczeństw, czy o zastąpieniu Boga kultem zwierząt czy technologii były wyśmiewane. Dzisiaj nikt już się z tym nie kryje, bo "elity" uznały, że już nic ich nie zatrzyma.
W każdym społeczeństwie opartym na wartościach istnieje porządek i jasne zasady, a odejście od tych reguł zawsze prowadzi do katastrofy. Wiedzieli o tym w starożytnym Rzymie, wiedzą i teraz w tzw. "zachodnim świecie", a pomimo to nie mają hamulców aby niszczyć religię, tym samym doprowadzając do upadku społeczeństwa, które na to pozwoliły. Mechanizm prawie zawsze jest taki sam i wywołuje podobne skutki:
1) Kryzys wartości i moralności. Odejście od Boga jest tożsame z utratą porządku moralnego. Społeczeństwo, które utraci wiarę w Boga zaczyna kierować się relatywizmem, co prowadzi do spadku zaufania, wzrostu przemocy i zaniku altruizmu.
2) Odwrócenie się od Boga – źródła życia – skutkuje budowaniem „cywilizacji śmierci”, która charakteryzuje się egoizmem, kultem konsumpcji oraz lekceważeniem godności ludzkiej. W tej cywilizacji wolimy mieć pieska bądź kotka zamiast dzieci, traktując zwierzęta jak członków rodziny. Wobec posiadania takiego "potomstwa" aborcja staje się zabiegiem umożliwiającym dalsze wygodne życie.
3) Odejście od cywilizacji opartej na wyższych wartościach prawie zawsze powoduje upadek cywilizacyjny i objawia się utratą tożsamości i spójności społecznej. Społeczeństwa odchodzące od swoich korzeni religijnych stają się słabsze, mniej kreatywne i narażone na dezintegrację. A jeśli dodamy do tego napływ nielegalnych imigrantów? Przepis na katastrofę gotowy!
4) Badania pokazują, że spadek wiary bardzo często wiąże się z poczuciem osamotnienia i utratą sensu życia. Religia tradycyjnie budowała wspólnotę, a jej zanik prowadzi do izolacji jednostek i podatności ludzi na choroby psychiczne.
5) Wizje apokaliptyczne - w literaturze (np. "Nie-Boska komedia" Krasińskiego) motyw ten przyjmuje formę rewolucji, która niszczy dotychczasowy porządek, religię i tradycję, prowadząc do ostatecznej zagłady.
6) Wielu myślicieli podkreśla, że zachodnia cywilizacja, odchodząc od chrześcijańskich fundamentów doświadcza głębokiego kryzysu, który może być porównywany do upadku starożytnego Rzymu. Nikt z polityków liberalno - lewicowych jednak się tym nie przejmuje, bo oni mają swój cel, którym nie jest dobro jednostki.
Mimo powszechnej wiedzy, że Bóg stanowi spoiwo (łac. religare – wiązać), które chroni społeczeństwo przed chaosem odejście od wiary jest traktowane jako wyraz wolności człowieka i przejaw jego nowoczesności. Niestety bardzo często jest to prosta droga do upadku, w którym to, co materialne, przeważa nad duchowym, niszcząc więzi międzyludzkie.
Zastanówmy się teraz co robią z nami władze Unii Europejskiej z Ursulą von der Leyen na czele. Jak można traktować poważnie tą instytucję (UE) skoro ich działania nie tylko przeczą zdrowemu rozsądkowi, ale wręcz są objawem jakiejś choroby psychicznej. Uważam, że obecne działania eurokratów są tak nielogiczne i niespójne, że powinno się ich albo zamknąć w szpitalach psychiatrycznych (jeśli stwierdzi się u nich jakąś chorobę psychiczną) albo w więzieniach (jeżeli psują nasz kontynent dla osobistych korzyści). Podstawą działania tych ludzi jest wyrzucenie Boga z wszystkich krajów członkowskich i to jest ich główny cel. Czy robią to z powodów ideologicznych czy po prostu zostali skorumpowani przez Chińczyków, żeby oni mogli zdominować ekonomię świata - rozwiązując tą pierwszą zagadkę prostujemy nieco ten galimatias. W pierwszym przypadku jest to sprawa dla psychiatrów, w drugim dla organów ścigania. A wygląda to dzisiaj tak:
1) Wyrugowano Boga z każdego miejsca w Unii Europejskiej czyniąc dokładnie to, co robili komuniści w Europie Wschodniej przed 1989 rokiem. Komunizm nie umarł, on wykiełkował w Zachodniej Europie, a symbolem jego przetrwania jest główny biurowiec Parlamentu Europejskiego w Brukseli, który nosi nazwę komunisty Altiero Spinellego. Pół wieku temu nikt w ówczesnej antykomunistycznej Europejskiej Wspólnocie Gospodarczej nie mógł przypuszczać, że tak się stanie. Nadzieja jednak jest oczywista - każda komuna upada pod ciężarem absurdów i nieefektywności przeregulowanej gospodarki!
2) Nie da się wyrzucić Boga nie oferując nic w zamian, bo człowiek będzie czuł pustkę. Zastąpiono więc Stwórcę takimi pseudowartościami jak ekologizm oraz miłość do zwierząt. Ten pierwszy rozwalił całkowicie przemysł prowadząc do walki z fikcyjnym globalnym ociepleniem, a ten drugi zabił prokreację i otworzył drzwi szaleńcom do wpuszczenia nielegalnych imigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu do krajów Zachodniej Europy.
3) W krajach tzw. Starej UE, czyli w krajach Beneluksu, Francji, Niemczech i we Włoszech dokonano już dzieła zniszczenia. Tych krajów już nie ma. Wyrugowano Boga, zniszczono wiarę, zaszczepiono lewackie "antywartości" jak ekologizm, miłość do zwierząt oraz ideologię gender i LGBT. Stworzono całe pokolenia wydelikaconych chłopców i silnych kobiet, na co... wpuszczono silnych facetów z krajów Afryki Północnej. Jaki to mogło dać efekt? Obywatele tych krajów (ale także Hiszpanii, Portugalii, Irlandii oraz będącego obecnie poza UE - Zjednoczonego Królestwa) boją się wychodzić z domów z obawy przed kolosalną przestępczością. Boją się przyznawać do wiary w Boga, by nie być posądzonym o staroświeckość i śmieszność. Ale najgorsze jest to, że boją się także narzekać, by nie być posądzonym o zamordyzm i by nie być wsadzonym do więzienia. Witamy w Europie Zachodniej AD 2026!
4) Oderwanie od Boga, od tradycji, od tego wszystkiego co ukształtowało nasz kontynent było tym czymś co zniszczyło człowieka. Nie ma Boga, Ty jesteś Bogiem - krzyczą lewicowi aktywiści. Rób co chcesz, masz prawo decydować o swoim życiu tu i teraz! Chcesz zmienić orientację seksualną - proszę, jesteśmy dumni z Ciebie... To są słowa lewicowych, komunistycznych partii i organizacji NGO z Europy Zachodniej. A dlaczego nie zmienisz płci - masz ich do wyboru całą paletę (200, 300, może nawet 500 - obłęd). Nie warto mieć dzieci - one śmierdzą i emitują dwutlenek węgla - chcesz, żeby planeta się spaliła? Aborcja twoim wyborem, prawem! Nie warto opiekować się starszymi ludźmi - zróbmy im eutanazję! Czy do takich rzeczy dochodziłoby dzisiaj w krajach "Zachodu" gdyby pamiętano o Bogu? Nie, Biblia ma zupełnie inne i niezmienne od 2000 lat zasady. Dlatego uczyniono każdego z nas bogiem, rugując tego prawdziwego z dusz i serc przeciętnego obywatela UE.
Piszę to wszystko z wielkim zażenowaniem - do jakiego bagna dopuściliśmy w Europie. Rugując Boga z naszego świata zniszczyliśmy fundament, na którym postawiony był ten kontynent - gdybyśmy zachowali tą silną podstawę to moglibyśmy dzisiaj być potęgą gospodarczą, militarną, technologiczną i moralną. Zamiast tego jesteśmy śmieciem w polityce międzynarodowej, bo każdy człowiek został swoim własnym bogiem i zrobił się straszny bałagan.
Kiedyś nie było tyle chorób psychicznych co dziś - były sakramenty, w tym sakrament spowiedzi. Dzisiaj mamy wszelkiej maści dysfunkcje psychiczne oraz żerujących na nich psychologów i psychoterapeutów. Kiedyś nie było tylu zagrożeń czyhających na człowieka - rodzina była podstawą społeczeństw i państwo ją wspierało. Dzisiaj? Państwo tylko czyha by zniszczyć rodzinę pod byle pretekstem - niech tylko rodzic powie coś złego na jakąś ideologię - do więzienia go, a dzieci do domu dziecka! Kiedyś nie do pomyślenia było, aby ktoś niszczył ulice, przewracał nasze symbole religijne, palił kościoły. Dzisiaj nie wolno się temu przeciwstawić, żeby nie obrazić uczuć religijnych innowierców czy ateistów.
Chcę zaznaczyć z całą stanowczością, że uczynienie z przeciętnego człowieka "boga" było szatańskim i chorym pomysłem. Bóg jest tylko jeden i w pierwszym przykazaniu jest czarno na białym powiedziane: "Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną". Zastąpienie Boga czymś innym, danie człowiekowi nieograniczonej wolności jakby był pogańskim bożkiem było środkiem do zniszczenia ludzkości. Wiedzieli o tym źli ludzie, którzy postanowili przejąć Ziemię na własność. Stworzyli antywartości pod płaszczykiem dobra - tolerancji, ekologizmu, empatii, miłości do zwierząt. Powstał prawdziwy "antychryst", który już dzisiaj nie kryje swoich celów. Pytanie tylko jedno - dlaczego wszystkie "elity" dały się w to wkręcić? Odpowiedź jest chyba prosta - Ursula nie zwariowała, Macron nie zwariował, Starmer nie zwariował. Nawet chyba były premier Kanady - Justin Trudeau, który zaorał cały swój kraj doprowadzając go na skraj ubóstwa i lewicowej degrendolady, też nie zwariował... Dlaczego zatem Ci inteligentni i często bardzo wykształceni ludzie robią takie głupstwa? Czy po prostu zostali skorumpowani przez Chińczyków, żeby ci mogli dogonić Zachód? Czy może zostali wykorzystani przez globalistów i muszą robić to co robią, bo są na jakiejś tej czy innej "liście Epsteina"? Tego nie wie nikt, nie wiadomo w sumie co lepsze - to pierwsze czy to drugie? A co jeśli służą jednemu i drugiemu panu?
Jedno jest pewne - tego bajzlu by nie było, gdyby Bóg był na pierwszym miejscu. Bo wtedy wszystko pozostałe byłoby na miejscu sobie właściwym!