blue and white plastic pack lot
17 marca 2026

Siajba moralna 4.3 Róbta co chceta

Pojęcie "róbta co chceta" wprowadzone zostało do polskiego słownika na początku lat 90-tych XX wieku. Wypromowane ono zostało przez modnego wówczas młodzieżowego filantropa Jurka Owsiaka i było takim niewinnym, luzackim hasłem. Nikt się wtedy nie oburzał na to hasło, oprócz hierarchów Kościoła Katolickiego, którym to hasło bardzo przeszkadzało. Na niejednym kazaniu księża pouczali, by nie wierzyć w to diaboliczne hasło, które w swoim gruncie jest zaprzeczeniem nauczania Kościoła, no bo jak to "róbta co chceta" jak mamy chociażby XX Przykazań Bożych? Większość ludzi traktowała to hasło jako taką niewinną, młodzieżową "nowomowę", która nie mogła przecież zrobić nic złego. A jednak - po latach można stwierdzić, że księża mieli rację...

W poprzednim rozdziale poruszono ważny wątek, jakim jest odejście od Boga i skupienie się na sprawach doczesnych, ziemskich. Celowo poruszony został też systemowy problem jaki Europa ma z Niemcami, których przeróżne chore wizje sprowadzały (i sprowadzają na nowo) katastrofy na ten niegdyś najbogatszy kontynent świata. To w dużej mierze buta i chciwość naszych zachodnich sąsiadów spowodowała dzisiejszą sytuację, gdzie znaleźliśmy się jako nowoczesne społeczeństwo w tzw. siajbie - o krok od katastrofy całkowitej utraty wolności. Wciskano i nadal wciska się wszystkim, że Bóg i normy moralne to przeżytek, no bo "róbta co chceta". A przecież to niesie za sobą szereg zagrożeń, zarówno dla jednostki, jak i społeczeństwa:

1) Głównym zagrożeniem dla jednostki jest skupienie się na tym co tu i teraz - prowadzi to do braku starań o zabezpieczenie finansowe, o edukacje, o dbanie o zdrowie. Po co planować cokolwiek naprzód, jak ważne jest to co tu i teraz (YOLO - You Only Live Once).

2) Kolejnym zagrożeniem dla jednostki, wynikającym z hasła "róbta co chceta" jest beztroskie podejście do używek (narkotyki, alkohol) oraz niezwykle ryzykowne podejście do sportów ekstremalnych czy niebezpiecznych zachowań seksualnych. No bo skoro żyje się tylko raz...

3) Skoro robimy co chcemy to przecież nie ma żadnych, także tych finansowych, ograniczeń - każda zachcianka ma być spełniona! Dotyka to szybko i boleśnie sfery finansów - jak mamy na coś ochotę to tu i teraz! Nieważne czy kolejny zakup konsumpcyjny ma sens, nieważne ile mamy ciuchów w szafie. Nie mamy oszczędności, tylko długi, ale... robimy co chcemy! 

4) Takie robienie na co ma się ochotę powinno (w teorii oczywiście) dać człowiekowi nieco szczęścia. Tak jednak nie jest, a bardzo często skutek jest odwrotny! Nieograniczona wolność i presja by żyć na "pełnej petardzie" bardzo często prowadzą do lęku i stresu oraz problemów ze zdrowiem psychicznym.

5) W kwestii społecznej głównym zagrożeniem podejścia "róbta co chceta" jest ignorancja skutków własnych poczynań dla rodziny, współpracowników oraz przyjaciół. Prowadzi to do niszczenia relacji, braku empatii oraz nieprzejmowania się nikim innym oprócz siebie.

6) Jeżeli w społeczeństwie któlowałoby tylko i wyłącznie podejście "róbta co chceta" to doprowadziłoby to bardzo szybko do kompletnej anarchii - każdy człowiek realizowałby tylko i wyłącznie swoje zachcianki, bez jakiegokolwiek spoglądania na innych. To byłaby najszybsza droga do konfliktów społecznych, chaosu i zaniku zaufania społecznego! W skrajnej postaci taki "indywidualizm" zagroziłby nawet życiu innych ludzi. 

7) Z powyższego wynikałoby także duże zagrożenie dla środowiska naturalnego, no bo mogę robić co chcę, a także dla zdrowia tak myślących ludzi. Nie chodzi tu tylko i wyłącznie o zdrowie psychiczne, które byłoby coraz bardziej zdegenerowane - chodzi także o zdrowie fizyczne. Brak odpowiedniej diety, brak snu, złe nawyki, wszelkiej maści nałogi... "Róbta co chceta" bez trzymanki!

Po co zatem takie hasło zostało rzucone młodym ludziom? Jerzy Owsiak wielokrotnie tłumaczył, że nie chodziło mu o to, co zostało poruszone powyżej, że nie nawołuje do anarchii oraz libertynizmu czy braku zasad. Podkreślał także, że nie chodziło mu o łamanie prawa czy brak moralności. Według wszelkich wypowiedzi Jerzego Owsiaka - jego intencją było budowanie społeczeństwa obywatelskiego, niejako wezwanie do aktywnego uczestnictwa w życiu społecznym. Hasło to miało także być zachętą do bycia kreatywnym oraz aktywnym, a nie tylko biernym obserwatorem życia społecznego. Proszę popatrzeć ile tłumaczenia prostych słów "róbta co chceta" - co faktycznie miał na myśli autor tego zdania wie tylko on sam. Nie zmienia to faktu, że słowa te stały się bardzo popularne i weszły przebojem do polskiego słownika "nowomowy" młodzieżowej. Mimo późniejszego tłumaczenia hasło to oddziaływało i wciąż oddziaływuje na młodych ludzi, by po prostu robili co chcą - bez jakichkolwiek nakazów, zakazów czy zasad. Można mieć oczywiście różne zdanie na temat działalności pana Owsiaka, co nie zmienia faktu, że wywarł on bardzo duży pozytywny wpływ na stan polskiej służby zdrowia oraz równie duży, tym razem negatywny wpływ na stan polskiej młodzieży - poprzez swoje słynne hasło, ale także poprzez organizowanie wielodniowych festiwali rockowych dla młodych ludzi. Na tych festiwalach od zawsze królowały trzy rzeczy: sex, drugs and rock and roll. Ale jak to? Jak to możliwe, że taki filantrop jak Jerzy Owsiak może mieć jakikolwiek negatywny wpływ na młodzież? Odpowiedź jest prosta - pan Jerzy jest człowiekiem lewicy, a tam gdzie zaczyna się lewica tam kończy się logika. Jak to ktoś kiedyś powiedział: lewica jest permanentnym stanem gwałtu na logice, więc nie doszukuj się tej ostatniej, gdzie działa czerwona ideologia!     

 

WROĆ DO BLOGA

Copyright © 2025 Siajba.pl. All Rights Reserved.