blue and white plastic pack lot
24 kwietnia 2026

Siajba moralna 4.5 Religia jako wróg publiczny numer 1

Gdyby nie Kościół katolicki to Polska dzisiaj by nie istniała. Można to stwierdzić ponad wszelką wątpliwość - Polska jako państwo oraz Polacy jako naród istnieją tylko i wyłącznie dzięki naszemu Kościołowi Rzymskokatolickiemu! Dlaczego? Otóż dlatego, że w historii świata trudno znaleźć taki przypadek, że potężne państwo (jakim bez wątpienia była I Rzeczpospolita) upada pod wpływem agresywnych sąsiadów, którzy później przez prawie 5 pokoleń robią wszystko co w ich mocy by wymazać tradycję, język, zwyczaje, historię niegdysiejszego hegemona - a ten naród po tym wszystkim odradza się jak Feniks z popiołów i przywraca swoje suwerenne państwo! Gdy w poszczególnych zaborach rugowano język polski z urzędów, szkół, życia publicznego to w tym czasie Kościoły robiły wszystko co w ich mocy, by ten język podtrzymać. Gdy w przestrzeni publicznej nie można było mówić o naszej chlubnej historii to w tym czasie księża katoliccy podtrzymywali ducha w narodzie wspominając nasze liczne sukcesy. Jesteśmy więc jako naród, a przynajmniej powinniśmy być, wdzięczni naszemu Kościołowi katolickiemu, bo gdyby nie on - nie byłoby nas Polaków ani naszego państwa. 

Co zatem stało się na świecie, że religia stała się takim wrogiem państw nowego świata? Ale jaka religia? No bo przecież w świecie islamu państwa współpracują ściśle ze strukturami religijnymi, podobnie jest w krajach z przeważającą rolą religii prawosławnej czy w Indiach, gdzie przeważa hinduizm. No to jaka religia jest marginalizowana i uznawana za wroga publicznego nr 1? Jest to religia rzymskokatolicka! 

I tu pojawia się pytanie - co takiego złego w naszej religii rzymskokatolickiej, że jest tak zaciekle zwalczana przez kraje, które zostały przez nią ukształtowane? Przecież to religia głosząca miłość, szacunek do drugiego człowieka, promująca uczciwość i szlachetność i potępiająca pychę czy lenistwo. To powinny być (z punktu widzenia państw) cechy pożądane u wszystkich obywateli. I tu pojawiają się dziwne odpowiedzi, które jak nic pasują do dzisiejszej ogólnoświatowej siajby:

1) Państwa "nowoczesnego" Zachodu z paranoiczną wręcz konsekwencją strzegą rozdziału Państwo - Kościół. Dotyczy to oczywiście tylko i wyłącznie rozdziału instytucji świeckich od Kościoła katolickiego, bo gdy w jakimś mieście Europy władzę zdobywa muzułmanin i nagle dochodzi do ścisłej współpracy na linii miasto - imamowie to już wtedy wszystko jest ok. No bo rozdział musi być tylko od znienawidzonej religii katolickiej, muzułmanie mogą być. To jest tak głupie w swoich podstawach i fatalne w konsekwencjach, że aż trudno to pojąć! Przecież to podcinanie gałęzi na której się siedzi!  

2) W ostatnich czasach nastąpiły istotne zmiany społeczne i kulturowe. Rozwój nauki sprawił, że im więcej rozumiemy z otaczającego nas świata, tym więcej ufamy ludzkim możliwościom i tym bardziej wątpimy nadprzyrodzonym zdolnościom Stwórcy. Pycha jednym słowem! Napływ dużej ilości imigrantów z całego świata powoduje, że państwa starają się być neutralne religijnie, by zapewnić równe szanse wszystkim obywatelom. Finalnie prowadzi to do dyskredytowania katolików, bo muzułmanie nie przestrzegają tej neutralności, zdobywając coraz to więcej przywilejów.

3) Pomiędzy Kościołem katolickim a liberalnymi państwami istnieje istotny i niemożliwy do pogodzenia konflikt wartości. Państwa zachodnie promują liberalne podejście do wielu spraw, promują społeczność LGBT oraz np. eutanazję. Takie "wartości" naturalnie stoją w sprzeczności z tradycyjnymi wartościami wyznawanymi przez Kościół katolicki. Ten rozdźwięk jest tak duży, że jest niemożliwym osiągnąć jakikolwiek kompromis.

4) Dzisiaj już otwarcie można stwierdzić, że masoneria na naszych oczach dokonuje otwartej destrukcji Kościoła katolickiego. Powoływane są synody oraz różne grupy eksperckie, które kwestionują podstawy doktryny katolickiej. Mało tego - wspomniana wyżej masoneria przeniknęła już chyba do najwyższego kierownictwa Kościoła katolickiego, bo obecnie dokonuje się jakaś schizma, której efektem będzie utworzenie nowej religii "pseudokatolickiej" akceptującej ekologizm, ideologię gender, relatywizujące normalne rodziny oparte o związek składający z kobiety i mężczyzny. Poza tym ta religia ma być odcięta od swoich korzeni, a za prawdziwy fundament ma przyjąć żydowski Talmud, stojący w przeciwieństwie do tego co naucza Kościół katolicki.

Podsumowując powyższe warto jeszcze przypomnieć wywiad Włodzimierza Rędziocha na łamach portalu onet.pl zatytułowany "Unia Europejska i ONZ walczą z chrześcijaństwem". Ukazał się on 29 sierpnia 2006 roku na łamach popularnego wciąż portalu internetowego, który dzisiaj już takich tematów nie porusza. Prof. Lucetta Scaraffia odpowiada na pytania dziennikarza w następujący sposób (poniżej część wywiadu opublikowanego niemal 20 lat temu na portalu onet.pl):

"Włodzimierz Rędzioch: Jaka jest nowa ideologia organizacji międzynarodowych, która chce zastąpić chrześcijańską wizję człowieka?
 
Prof. Lucetta Scaraffia: Przede wszystkim chciałabym podkreślić, że nie wierzę w jakąś teorię spiskową. Uważam natomiast, że próżnię po komunizmie wypełniły nowe ideologie o charakterze utopijnym. Ponieważ komunizm skompromitował się, zastąpiły go ideologie mniej "agresywne", lecz wcale nie mniej niebezpieczne. Zgodnie z tymi ideologiami, człowiek może stworzyć sobie raj na ziemi, jeżeli będzie realizował swe pragnienia. Dlatego należy obalić wszystkie ograniczenia, które to uniemożliwiają. Najważniejszym z pragnień jest kontrola życia i śmierci, które zawsze wymykały się spod ludzkiej ingerencji. W ludzkim życiu jest coś tajemniczego i choć dokonano wielkiego postępu w inżynierii genetycznej, sztucznym zapłodnieniu itp., mechanizmy życia nie są do końca znane. Czyni się jednak wszystko, by je odkryć, i wmawia się ludziom, że jest to możliwe.
 
Druga ideologia współczesności to utopia równości, tzn. przekonanie, że im ludzie są "równiejsi", tym bardziej są szczęśliwi. Dlatego, według tej ideologii, musimy między innymi znieść różnice między mężczyzną a kobietą, a to wszystko, co podkreśla te różnice, jest złe. W myśl tej logiki nie powinno być również różnicy między homoseksualistami a ludźmi o tendencjach heteroseksualnych. Problem w tym, że w odróżnieniu od homoseksualistów kobiety i mężczyźni heteroseksualni mogą zakładać normalne rodziny i mieć dzieci. Nie oznacza to, oczywiście, że trzeba dyskryminować homoseksualistów, trzeba jednak sprzeciwiać się koncepcjom sztucznej równości.
 
To tłumaczy, dlaczego w czasie rządów postkomunistycznych w Polsce jeden z ministerialnych urzędów zajmowała specjalistka od reklamowanej w mediach liberalno-lewicowych ideologii "gender", która chce obalić tradycyjne pojęcie płci...
 
Ideologia gender, która chce zatrzeć różnice między płciami, jest właśnie przykładem narzucania tego typu sztucznej równości. Według tej ideologii, to, czy ktoś jest kobietą, czy mężczyzną, zależy jedynie od kultury, tzn. od tego, w jaki sposób są wychowywane dzieci.
 
Dlatego Kościół, który powtarza za Biblią, że Bóg stworzył kobietę i mężczyznę, staje się dla "wyznawców" tej nowej ideologii głównym wrogiem, przeszkodą na drodze do postępu...
 
To oczywiste, iż Kościół, który twierdzi, że różnica między kobietą a mężczyzną jest błogosławiona przez Boga i dlatego jest płodna w każdym sensie, staje się wrogiem, którego należy zwalczać.
 
Śledząc debaty na forum ONZ-etu, odnosi się wrażenie, że największym problemem, z którym borykają się kobiety we współczesnym świecie, jest dostęp do środków antykoncepcyjnych i aborcji. Podejmowane są nawet starania, aby uznać aborcję za "podstawowe prawo człowieka". Dlaczego tak się dzieje?
 
Ponieważ aborcja oznacza całkowitą dominację nad najbardziej bezbronną istotą ludzką. Wola panowania nad bezbronnym życiem wyraża pragnienie władzy. Jest wyrazem źle pojętej wolności, którą ludzie - w szczególności kobiety - chcą sobie przypisać. Źródłem tego wszystkiego jest fałszywa idea, według której emancypacja kobiet może się zrealizować, gdy kobiety przestaną uznawać swą rolę biologiczną; w myśl tej logiki kobiety staną się równe mężczyznom, gdy będą wolne, tzn. gdy będą mogły kontrolować fakt swojego macierzyństwa.
 
Przy ONZ-ecie utworzono forum religii, a brały w tym udział również osoby, które z religią nie mają nic wspólnego. Jak należy zatem ocenić ten międzynarodowy organizm międzyreligijny?
 
Oficjalnym celem tego organizmu ma być popieranie dialogu między religiami i zapobieganie konfliktom na tle religijnym w tym momencie historii, gdy konflikty tego typu wydają się szczególnie niebezpieczne. Jednak gdy analizuje się uważnie statuty organizmu, można dojść do wniosku, że prawdziwym jego celem jest zniszczenie tradycyjnych religii i zastąpienie ich nową, ogólnoświatową religią, która tak naprawdę nie przewiduje istnienia Boga, a której fundamentem są bardzo szeroko pojęte prawa człowieka. Dlatego proponuje ona aborcję, małżeństwo osób tej samej płci itp. Nazwałabym te nowe, "ludzkie" religie humanitaryzmem lub religią humanitarną. Benson, autor książki Władca świata, przewidział to wszystko już w 1907 r."
 
Powyższy wywiad jest podsumowaniem i potwierdzeniem wsystkiego tego, co zostało napisane wcześniej - dzisiaj po prawie 20 latach ta religia humanitarna głosząca proste hasło "róbta co chceta" jest już w końcowej fazie realizacji. Pseudohumanitaryzm, ekologizm, totalne oderwanie od wszystkiego co wartościowe - to elementy siajby, które mają doprowadzić człowieka do totalnego zniewolenia. Ciekawe tylko czy Bóg pozwoli globalistom na dokończenie swego dzieła czy zrobi to, co z twórcami Wieży Babel oraz mieszkańcami Sodomy i Gomory. Czas pokaże czy Stwórca i Pan Wszechświata powie "sprawdzam" już teraz, czy poczeka jeszcze chwilę na opamiętanie ludzkości.  

WROĆ DO BLOGA

Copyright © 2025 Siajba.pl. All Rights Reserved.