Perfidne procedery obecnych oszustw stały się w sumie przyczyną opisania całej tej ogólnoświatowej siajby. Nie sposób już połapać się w tym co złodzieje wymyślają, aby tylko okraść normalnych obywateli. Aż się niekiedy prosi, aby dla przykładu takich delikwentów wysłać przed pluton egzekucyjny - żeby inni się opamiętali. Jak to jest, że normalny człowiek nie może sobie normalnie pracować i bogacić się, bo wszędzie jest oszukiwany? WSZĘDZIE - a prym w tym wiodą oczywiście państwa! Zanim dojdziemy do metod na dole - czyli oszustw "na wnuczka" bądź "na policjanta", które uderzają przede wszystkim w ludzi starszych to najpierw opiszemy to jak w "wała" robią nas państwa:
1) Podatek dochodowy dla pracujących, a donacje dla nierobów. To jest bardzo niesprawiedliwe, że ludzie pracowici są karani wysokimi, progresywnymi podatkami (wzrastającymi w miarę zwiększania się dochodu), a ludzie najmniej zarabiający nie ponoszą żadnego kosztu utrzymania państwa, bo nie płacą podatków - ba, nawet pobierają w formie zasiłków to, co zabiorą tym bogatszym. Skomplikowanie systemu podatkowego powoduje, że to na klasie średniej opiera się cały system, bo Ci najbogatsi mogą sobie pozwolić na optymalizację, a tych najbiedniejszych nikt nie tyka. Jak zwykle po głowie dostaje cała masa małych i średnich przedsiębiorców, którzy muszą zaciskać zęby i płacić PIT-y, CIT-y, ZUS-y, VAT-y i przeróżne inne chore daniny, nazwane dla niepoznaki "opłatami". Powinno się maksymalnie urościć ten system - dla wszystkich 12 procent podatku (bez żadnych kwot wolnych, bez całego zamieszania z PIT-ami i zwrotem już zapłaconego podatku) - jak ktoś zarabia 1000 zł miesięcznie płaci 120 zł podatku, jak ktoś zarabia "dużą bańkę" to płaci 120 000 zł podatku. Jedyna ulga? Jak ktoś jest w związku małżeńskim to może rozliczać się razem z małżonkiem. Tylko co wtedy by robili politycy? Oni uwielbiają jednym odbierać, a dawać nierobom, bo Ci, którzy są w polityce w większości sami w życiu niczego nie osiągnęli!
2) Państwa dla niepoznaki nazywają "płacą brutto" to, co płacą brutto nie jest. No bo brutto to jest tak na logikę coś z "opakowaniem", czyli podatkiem - coś, co potem po pomniejszeniu da nam netto (w tym wypadku płacę netto). Ale w Polsce AD 2026 płaca brutto nie jest całkowitym kosztem pracodawcy. Jak to nie jest? Przecież to brutto! No i tu zaczyna się cały ten galimatias. Pracownik zarabia sobie w robocie 7 000 zł brutto, czyli na rękę jakieś 5100 zł. Myśli sobie - to państwo wcale nie tak dużo mi wzięło, bo tylko 1900 zł. Ale taki pracownik nie wie, że jego faktyczny koszt to dla pracodawcy już 8430 zł, czyli podatki i składki stanowią 3330 zł, co stanowi prawie 70 procent jego pensji na rękę! Innymi słowy - Obecnie płaca minimalna w Polsce (niby brutto) to 4806 zł. Pracownik dostaje na rękę 3605 zł, a całkowity koszt takiego etatu dla pracodawcy to prawie 5800 zł! Można zatem rzec, że wystarczy wszystko normalnie nazwać i Polska z dnia na dzień miałaby dużo wyższą płacę minimalną, jej wysokość byłąby tylko 350 Euro niższa niż we Francji... No tak, tylko, że tam też płaca brutto nie jest płacą brutto, bo kłamią wszyscy! Siajba. A dlaczego kłamią? Odpowie nam tutaj sztuczna inteligencja:
3) Tworzenie niezrozumiałego i skomplikowanego prawa, które jest idealne dla ukrywania... wszystkiego! Sądy i szeroko rozumiany wymiar sprawiedliwości nie są obecnie miejscem, gdzie można rozwiązać jakikolwiek spór, tylko "towarzystwem wzajemnej adoracji", gdzie obywatel jest na szarym końcu. Skomplikowane przepisy dają pole do ich dowolnej interpretacji każdemu sędziemu, niektórzy nawet na dole hierarchii sędziowskiej uzurpują sobie kompetencje Sądu Najwyższego bądź Trybunału Konstytucyjnego. Na temat wymiaru "sprawiedliwości" można napisać całą książkę, więc opiszę tylko jeden case w sądownictwie AD 2026 - neo i paleosędziów. Po wygranych wyborach w 2015 roku PiS spróbowało zmienić coś na lepsze w sądownictwie, poprzez dopuszczenie do Krajowej Rady Sądownictwa kogoś spoza tego gremium. Kluczowa zmiana w wyborze sędziowskich członków Krajowej Rady Sądownictwa (KRS) polegała na przeniesieniu kompetencji wyboru 15 sędziów z samorządu sędziowskiego na polityków (Sejm) . Spotkało się to z nieprawdopodobnym oporem instytucji europejskich, pomimo, że podobne mechanizmy funkcjonują w wielu krajach UE. W Niemczech na przykład sędziowie są całkowicie zależni od polityków i to nikomu nie przeszkadza. Pomijając wszystkie szczegóły - wprowadzona ustawa wyłoniła nową Krajową Radę Sądownictwa, tzw. neo-KRS, która jest nieuznawana przez wielu sędziów (przecież sędziowie powinni stosować uchwalone prawo, a nie go sami wprowadzać czy interpretować), a przez niektórych uznawana. Sędziowie posunęli się tak daleko, że jedni drugich nie uznają, a sądy apelacyjne, bądź te wyższej instancji potrafią anulować wyroki, bo w składnie orzekającym był neo-sędzia powołany przez neo-KRS. Siajba i burdel - wprowadzona przez samych sędziów, którym nie spodobało się wprowadzenie nadzoru nad ich pracą. Bo przecież prowadzenie sprawy przez 2 lata, takiej samej, która w USA kończy się po dwóch dniach to przecież jest "praworządność" w przeciwieństwie do "dzikiego zachodu" w USA. A najśmieszniejsze jest to, że tzw. paleo-sędziowie, którzy nominowani jeszcze byli na to stanowisko przez Radę Państwa (będącą odpowiednikiem prezydenta w komunistycznej Polsce, będącej dyktaturą, bez wolnych i demokratycznych wyborów) kwestionują prawidłowość powołania nowego sędziego, którego powołał na to stanowisko demokratycznie wybrany prezydent. Kiszczak i Jaruzelski się w grobach przewracają... ze śmiechu!
4) Matka wszystkich oszustw i wyłudzeń - VAT. Podatek ten (wraz z akcyzą) stanowi prawie 2/3 wszystkich dochodów państwa. Te - po opodatkowaniu pracy i dochodów obywateli oraz firm - postanowiły łupić konsumentów (a raczej firmy, które ten podatek od nich pobierają) i pobierać go od prawie wszystkich towarów oraz (sic!) usług, gdzie podatek ten jest bez mała drugim podatkiem dochodowym. Tutaj nie będzie lamentu na temat tego czy ten podatek jest zasadny czy nie i czy szkodzi firmom czy konsumentom. Tutaj chodzi o coś znacznie ważniejszego - o mechanizm jego grabieży przez wyspecjalizowane mafie w białych kołnierzykach, stosujące rozmaitego rodzaju "karuzele" VAT-owskie. Skomplikowane prawo VAT-owskie jest wręcz napisane po to, żeby na nim robić różnego rodzaju szwindle, na czym cierpią uczciwi podatnicy. Problemem jest to, że wyspecjalizowane kancelarie prawne potrafią znaleźć takie luki w prawie VAT-owskim, że poprzez różnego rodzaju firmy-słupy i fikcyjne transakcje potrafią doprowadzić do sytuacji, że nieuczciwa firma dostaje duży "zwrot VAT-u". Tak - firma zamiast płacić VAT dostaje jego zwrot! Jakie rozwiązanie? Banalne. Uproszczenie tego podatku i wprowadzenie jednej 15% stawki na wszystkie dzisiejsze 5, 8, 23% tego podatku. I najważniejsze - zwolnienie firm w legalnym obrocie między sobą z naliczania i odliczania tego podatku. Dzisiaj jest tak, że jak jedna firma produkuje ubrania robocze i sprzedaje je drugiej firmie (sprzedającej paliwa) za 100 zł netto, tj. 123 zł brutto to ta firma sprzedająca (w dużym uproszczeniu) nalicza (czyli przygotowuje do odprowadzenia do budżetu) te 23 zł VAT. Ale gdy ta firma kupuje paliwo za 100 zł netto, tj. 123 zł brutto od tej drugiej firmy, to wtedy ta druga firma nalicza 23 zł podatku VAT. Jak widać na powyższym przykładzie - pierwsza firma nalicza 23 zł VAT-u, żeby potem odliczyć te same 23 zł i wyjść na "0". Tak samo ta druga firma - najpierw odlicza wydane 23 zł za ubrania robocze, by potem naliczyć 23 zł za sprzedane paliwo i znowu wyjść na "0"! Kretynizm i... pole do wieeeeeeeeeeelkich nadużyć. Bo gdyby nie było VAT-u w obrocie między firmami to nie możnaby wyłudzać wielkich pieniędzy (skala wyłudzeń VAT-owskich w Polsce w czasie pierwszych rządów PO, tj. w latach 2007 - 2015 wyniosła ponad 250 mld zł, co stanowiło w tamtym okresie roczny budżet Polski!!!). Ok, zapytacie - jak firmy nie będą płaciły między sobą VAT-u to kto go będzie płacił? Klient detaliczny, bo to on jest ostatecznym płatnikiem tego podatku i tylko VAT zaewidencjonowany przez drukarki i kasy fiskalne byłby realnie wpłacany do budżetu państwa. Spowodowałoby to lawinowy wzrost wpływu do budżetu tego podatku, ale nikomu na tym nie zależy. Lepiej jest jak jest, bo można się nieźle obłowić! Ale wiecie co, wiecie jeszcze dlaczego państwa nie chcą, żeby firmy między sobą nie płaciły tego podatku? Z prostego powodu - żeby utrzymywać taką samą fikcję jak w przypadku tego "brutto - nie brutto". Fikcja jest obecnie głównym orężem państw, które nienawidzą prawdy.
5) Po tym jak już zapłaci się podatek od pracy, podatek od wydanych pieniędzy, czyli VAT (który mafie w dużej mierze rozszarpują między siebie), różnego rodzaju oczywiste opłaty i media - jak koszty ogrzewania, energii elektrycznej, ubezpieczenia ruchomości i nieruchomości to przychodzi moment ostatecznego rabunku - zapłaty podatku od nieruchomości! Nigdy wcześniej skala rabunku społeczeństwa nie była tak chamska i bezczelna!!! Na każdym etapie obiegu pieniądza w gospodarce państwo okrada obywateli w sposób mega złodziejski. I kto na tym najbardziej cierpi? Znowu małe i średnie firmy, których nie stać na optymalizację jak wielkie korporacje! W Polsce podatek od nieruchomości dla obywateli jest symboliczny, ale firmy płacą już "za woły", co AI przedstawia tak: "W 2026 roku maksymalne stawki podatku od nieruchomości wzrosły o 4,5%. Główna różnica między obywatelami a firmami dotyczy wysokości stawek oraz sposobu rozliczenia – firmy płacą niemal 30-krotnie więcej i rozliczają się same. Stawki maksymalne w 2026 roku:
Obecnie bardzo dużo mówi się o wprowadzeniu podatku katastralnego - naliczanego nie od powierzchni, a od wartości danej nieruchomości. Jest to bowiem już norma w krajach zachodnich, ale w Polsce wciąż ten pomysł nie może zostać zrealizowany. Nad Wisłą bowiem nauczyli się tak, że "rżnąć" można przedsiębiorców, bo małych firm jest tylko nieco ponad 2 mln, a obywateli, którzy mogliby się wkurzyć podczas wyborów kilkanaście razy więcej (w ostatnich wyborach było to blisko 29 mln osób). Kto zatem płaci za tych, którzy mają mieszkania, żeby to się "spinało"? Firmy! Tak jest, było i będzie, gdyż właściciele firm zaciskają zęby i robią swoje, coraz trudniej "rentując" swoją działalność.
Po tym jak już człowiek został złupiony i zrobiony "w konia" przez własny aparat państwowy to pozostają jeszcze inni cwaniacy i przysłowiowe "miny", na które można się niechcący nadziać. Ten cały złodziejski świat aż prosi się o oczyszczenie, ale nie będzie już możliwości, aby zrobić to w sposób ewolucyjny i bezbolesny. Tak samo jak stajnia Augiasza obecny system możliwy jest do naprawy tylko i wyłącznie poprzez coś tak brutalnie oczyszczającego, co zrobił Herakles.
Copyright © 2025 Siajba.pl. All Rights Reserved.